Kanał

wtorek, 17 września 2019

W 80 rocznicę wybuchu II wojny światowej i innych ważnych rocznic naszej historii


16 września 2019 r. rano w szkole. Zdawałoby się, ot kolejny normalny dzień nauki. Jednak co bardziej spostrzegawczy zaczynają zauważać pewne poruszenie. Coś jest na rzeczy, bo oto wokół szkoły mnóstwo rowerów, nauczyciele dopełniają w dziennikach lekcyjnych ostatnich formalności, uczniowie rozmyślają, czy pokonają trasę dotychczas przemierzaną jedynie palcem na mapach topograficznych. Być może myślą też o innych sprawach. Ale wybija godzina 8 15.
Wydarzenie staje się faktem. Samochody na ulicach zwalniają, przechodnie spoglądają z ciekawością gdy wyrusza grupa 13 odważnych ubranych w kaski i kolorowe stroje rowerzystów pod opieką nauczycieli.

Zostawiamy znaną nam Bychawę i kierujemy się na szlak żołnierzy Września 1939r. i innych bohaterów naszej historii  -  szlak historii mało znanej. Z mozołem wspinamy się na wzniesienie w Kobylim Dole i rozpoczynamy wyprawę.

Po trasie mijamy ,, niemych świadków” czasów minionych. W kierunku Giełczwi i dalej Sobieskiej Woli i Częstoborowic kierujemy nasze rowery.

Podczas rajdu poruszaliśmy się dwiema osobliwościami : najstarszą i najdalej wysuniętą infrastrukturą drogową naszej gminy. Droga Kąty – Kajetanów stanowi granicę naszej gminy. Natomiast ,,kocie łby” niegdyś dumnie wystające ponad powierzchnię asfaltu i nic sobie nie robiące z corocznie walczącymi z nimi drogowcami,  ostatecznie poległy pod naporem nowoczesnej techniki budowy dróg.  Zostały one kiedyś misternie ułożone ręką ludzką na całej długości trasy od Bychawy do Zielonej i kto wie być może niedługo znowu przypomną o swoim istnieniu. Sposób ułożenia podłoża takiej drogi ustępuje tylko drogom rzymskim, nic więc dziwnego, że pod względem wytrzymałości są one niedoścignionym wzorem stabilizacji także dla budowniczych naszych dzisiejszych autostrad. Ale wróćmy do naszego lokalnego podwórka, któremu nie tylko autostrady, ale także drogi szybkiego ruchu nie zagrażają. Jest to plus dla jazdy rowerem i trzeba z tego korzystać.

Zjazdy, podjazdy, pokonywane kilometry, mijane wsie i przysiółki, stare dwory, piękne krajobrazy to nieodzowny koloryt naszego wyjazdu. Towarzyszyła nam również przyroda ożywiona: szczekające psy, szybujące ptaki, przemykające sarny i nade wszystko spokojny wiejski krajobraz końca lata i początków jesieni.

Wyjazd naszej grupy ukierunkowany był również na pokonanie Szlaku Sobieskiego, przebiegającego przez dobra rodziny Sobieskich, odnoszący się do czasów Rzeczpospolitej szlacheckiej – 12 września minęła kolejna 336 rocznica Odsieczy Wiedeńskiej zwanej również Wiktorią Wiedeńską, czyli wielkim zwycięstwem króla Jana II Sobieskiego nad Turkami.

Nie omieszkaliśmy wspomnieć także o wydarzeniach lat późniejszych. W obecnym roku obchodzimy 80 rocznicę wybuchu II wojny światowej i ten fakt sprowokował nas do poszukiwania śladów Żołnierzy Września i przemierzanie po części ich szlakiem walk. Na jednym z przystanków tematycznych w trasie uczniowie wysłuchali przygotowanych wcześniej informacji o walkach z kampanii wrześniowej 1939r. W dużym skrócie pigułka historii najnowszej. Grupa płk Zieleniewskiego w wojnie obronnej powstała 25 września po zjednoczeniu w jedną formację we wsi Sobieska Wola. Była to ostatnia grupa wojska polskiego, która toczyła boje na bliskich nam terenach. Zamierzała ona, licząca w sumie kilka tysięcy żołnierzy przejść na Węgry. W rzeczywistości nie istniały żadne szanse na przebicie się na południe. Po walkach z Niemcami i Sowietami żołnierze grupy płk Zieleniewskiego poddali się Sowietom. Złożenie broni nastąpiło w Momotach Górnych ( Lasy Janowskie). Pamięć o bohaterach ostatnich dni kampanii wrześniowej wciąż jest żywa wśród mieszkańców , a pułkownik Tadeusz Zieleniewski doczekał się pomnika w miejscu , w którym wydał ostatni rozkaz do swoich żołnierzy.1 października 1939r.  ogłaszał na placu przy kościele:

„Żołnierze!. Oddział nasz został ostatnim oddziałem Wojska Polskiego walczącego w Polsce. Oddaję cześć waszej wytrwałości, poświęceniu i męstwu. Jednakże stwierdzam, że naszymi nielicznymi szeregami, goniąc resztkami amunicji, nie pobijemy licznych armii przeciwników wojujących w Polsce. ( …) W tych okolicznościach nie widząc możliwości i celu dalszej walki, postanowiłem przyjąć propozycję wojsk sowieckich, przerwać działania wojenne i złożyć broń.”                                                                                                                                   Około 10 tys. żołnierzy i oficerów zostało wysłanych do sowieckiej niewoli. Większość oficerów tego zgrupowania została wiosną 1940 r. wymordowana w Katyniu, a żołnierzy rozesłano do sowieckich łagrów. Sam dowódca miał więcej szczęścia i zachował życie. Dzięki przedwojennym znajomościom udaje mu się zbiec z sowieckiego aresztu i przedostać na Zachód. Walczył we Francji, potem w Wielkiej Brytanii. Za waleczność i zasługi odznaczony wieloma medalami wojskowymi z Orderem Virtuti Militari na czele.

Jadąc dalej docieramy do zespołu dworsko – parkowego w Sobieskiej Woli. Sobiescy wybudowali na wzniesieniu dwór i otoczyli go parkiem krajobrazowym z pięknym drzewostanem. Historię dworu szacuje się na przełom XVI i XVII wieku. Była ona bogata i burzliwa. Dwór zmieniał właścicieli, podupadał i odradzał się. Prowadzono w nim hodowlę zarodową koni czystej krwi arabskiej i hodowlę ryb. Po wojnie nastąpił upadek dawnej jego świetności. W roku 2003 dwór trafił w ręce prywatnego właściciela, który przeprowadził gruntowny generalny remont z zachowaniem wymogów konserwatora zabytków. Efekt jest wspaniały, chociaż tym razem mogliśmy obiekt oglądać jedynie z zewnątrz.

Mijamy Dąbie również z pozostałościami dworu i zespołem parkowym i wjeżdżamy do Bazaru. Historia wsi jest bardzo ciekawa. Król Sobieski założył tę wieś dla żon i dzieci żołnierzy, którzy szli z nim na wojnę. A ponieważ żołnierskie żony zwano dawniej bazarkami, gdyż zwykle w obozie trudniły się sprzedażą trunków i żywności nadano tej osadzie nazwę Bazar.

Gdy zbliżała się pora obiadowa myślami byliśmy już w Częstoborowicach przy ognisku piekąc kiełbaski.                                                                                                                         Stało się.  Tu jednak podejmujemy po konsultacjach i głosowaniu dramatyczną decyzję. Skracamy trasę naszego rajdu. Warunki pogodowe bowiem stawały się coraz bardziej niebezpieczne. Już od samego rana zmagaliśmy się z niepogodą, jednak z każdą godziną wiatr przybierał na sile, na horyzoncie kłębiły się granatowe chmury. To wszystko nie zachęcało nas do jazdy, a budziło coraz większe obawy. Z trudem rozpoczęliśmy drogę powrotną, bo na nasze nieszczęście wiatr był naszym przeciwnikiem. Ale żołnierze Września też nie zawsze mieli pogodę, więc kilometry pokonywaliśmy z pokorą poświęcając swój pot i wysiłek w darze polskim bohaterom wojny obronnej z 1939r. Na nasze szczęście pogoda oszczędziła nas przed deszczem, co podbudowywało nas w trasie. O godzinie 1430 czas zakończyć długi wyjazdowy dzień pracy Fabryki Wycieczek. W dobrych humorach, chociaż zmęczeni po pokonaniu 54 kilometrów trasy kończymy przy szkole w Bychawie wspólną rowerową przygodę.

W pogodę i niepogodę - my dorośli mamy zobowiązanie do pamięci przekazać młodszym pokoleniom

zobacz zdjęcia



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz